Dzieciństwo (prawie) każdego z nas krążyło wokół seriali z Davidem Hasselhoffem. Czy to "Słoneczny Patrol" czy to "Nieustraszony" - wszyscy oglądaliśmy te produkcje. Może dziś walą kiczem i cringem, jednak w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych nikomu to nie przeszkadzało. Byliśmy dzieciakami, które marzyły o wielkich przygodach, takich jakie przeżywał Mitch czy Michael. Czy wiedzieliście jednak, że David Hasselhoff w krajach niemieckojęzycznych uchodzi również za... kultowego piosenkarza? W mojej dziwnej głowie zrodził się zatem szalony pomysł. Przyjrzyjmy się Davidowi Hasselhoffowi nie jako aktorowi, a jako wokaliście.






