sobota, 10 grudnia 2016

środa, 30 listopada 2016

Podsumowanie listopadowych podbojów




W listopadzie modliłem się do boga wojny. Znaczy byłem na koncercie Vadera, ludzie mnie bili, ja ich również biłem - ogółem spoko impreza, kwintesencja koncertu metalowego. Dlaczego piszę o tym we wstępie? Cóż, szczerze? To nie wiem. Tak chciałem przyszpanić. Albo po prostu nie miałem pomysłu, co tu napisać, bo działo się wiele i niewiele i w sumie nie pamiętam, co ja robiłem. Starość nie radość, ale przynajmniej napiłem się dziś kawy, co jest bez sensu, bo mi się nie chciało pić kawy. Po tych wszystkich zawiłościach, może lepiej przejdę do filmów. Tak, to dobry pomysł, bo sam nie rozumiem tego wstępu.

czwartek, 10 listopada 2016

Dwadzieścia filmów na jedenastolecie - część ostatnia (?)




Dziś trochę o tym, co można zobaczyć w Zimbabwe. Przewodniki turystyczne zgodnie twierdzą, iż początkowo najlepiej udać się nad Wodospady Wiktorii (które tubylcy, przed nadejściem kolonizatorów, nazywali "Mgłą, która grzmi") - uznawane są one za jeden z siedmiu naturalnych cudów świata. Następnym celem Waszej podróży powinny być Wzgórza Matopo, skąd rozciąga się przepiękny widok na zimbaw.. zimbawar... zimbabow... przyrodę. Warto również rozważyć odwiedziny w Parku Narodowym Hwange - tam zjedzą Was lwy. Albo zebry. Tak, czy siak, możecie sobie tam zrobić safari. Długo by jeszcze wymieniać zalety Zimbabwe, ale może to już czas, by przejść do mojej finalnej piątki. Nie, żeby ktoś czekał, ale skoro już zacząłem, to skończę.

środa, 9 listopada 2016

Dwadzieścia filmów na jedenastolecie - część trzecia





Witam Was ze stolicy Zimbabwe, Harare. Jest ciepło, piję drinki z palemką i w spokoju oczekuję na pierwsze spadające pociski nuklearne. Może zatem, by mój drink zbytnio się nie ocieplił, przejdę, bardzo szybko jak na swoje standardy, do głównego założenia tego posta.


wtorek, 8 listopada 2016

Dwadzieścia filmów na jedenastolecie - część druga





Czekacie na dalsze emocje? Nie? To idealnie. Mam dla Was na dziś kolejne pięć filmów. Ale zanim o filmach, to trochę o płaceniu podatków w Zimbabwe. Podatek od towarów i usług w tym kraju wynosi 15%, czyli, jeśli będziecie tam jechać i zechcecie sobie coś kupicie, musicie oddać państwu piniondze. Dzięki Wam rynek Zimbabwe może dostać zastrzyku hajsów i możecie zmienić ich sytuację gospodarczą. To tak, na wszelki wypadek, jakby już jutro Władek po zwycięstwie pana Zaczeski, postanowił wbić z wizytą do naszego kraju. Znaczy nie wbije, bo musi kręcić filmy z Gerardem i Stevenem, ale jak coś, wiecie, że w Zimbabwe jest całkiem spoko. To może teraz filmy.


poniedziałek, 7 listopada 2016

Dwadzieścia filmów na jedenastolecie - część pierwsza




Tak jakoś mi się ostatnio przypomniało, iż pominąłem około miliarda różnych rodzaju rocznic. A to bitwy pod Kannami, a to koronacji Pepina Krótkiego, a to powstania "Trenów" Kochanowskiego. Ale, chwila, chwila. Co te rocznice łączy? Tak, to, że są bez sensu. Z okazji świętowania bezsensownych świąt, postanowiłem stworzyć niebezsensowną listę najlepszych filmów, jakie widziałem w ciągu ostatnich jedenastu lat. Zapewne zapytacie, dlaczego akurat jedenastu? Otóż, moi drodzy, żeby było bez sensu. No, może nie do końca bez sensu, bo mniej więcej w tym czasie zakładałem z kumplem nasze pierwsze forum dotyczące filmów (już nie żyje... znaczy to forum, nie mój kumpel), ale mogę się mylić o jakieś 25 dni lub 6243 lat. Ale oto przed Wami, pierwsza część listy najlepszych filmów, jakie, według mnie, powstały od 2005 roku.


poniedziałek, 31 października 2016

Podsumowanie październikowych podbojów





Już tylko miesiąc dzieli nas od premiery drugiej części czwartego sezonu "Wikingów" - emocje rosną! Co więcej, niewiele ponad miesiąc dzieli mnie od spełnienia kolejnego marzenia - 8 grudnia szaleć będę w Gdańsku na koncercie jednego z moich ulubionych zespołów, czyli Amon Amarth. A, jeśli już o koncertach mowa - w tym miesiącu przeżyłem show Behemotha. Przeżyłem, bo zniszczyłem gardło, przeżyłem, bo nie urwało mi żebra, przeżyłem, bo rozpoczynając skandowanie "j...ć PiS", nie gniję jeszcze w więzieniu. Kto nie doświadczył koncertowej petardy od Nergala i zespołu, ten naprawdę wiele stracił. Chłopaki, odkąd widziałem ich po raz pierwszy na żywo ładnych kilka lat temu, stali się jednym z najlepszych (tu Rammstein nie ma jednak sobie równych) zespołów koncertowych świata - perfekcja na scenie. Już nie mogę doczekać się kolejnej ich trasy po Polsce! Ale czas, w końcu, na filmidła.