środa, 2 października 2019

Co nas czeka na jubileuszowym Festiwalu Kamera Akcja?



W dniach od 17 do 20 października w mieście, gdzie odkryto pierwszą na świecie łódź (no bo skąd ta nazwa?), odbędzie się dziesiąta, jubileuszowa edycja FESTIWALU KAMERA AKCJA. Jedynego takiego Festiwalu w Polsce, na który przyjeżdżają takie gwiazdy, jak ja (autografy będę rozdawał w sobotę, 19 października, między 11.30 a 11.56, przy trzecim drzewie po lewej w parku, którego nazwy nie znam). Jako porządny i grzeszny (albo grzeczny?) wiking, przygotowałem dla Was rozpiskę projekcji, w których wezmę udział i podczas których, swoim wzrostem, będę przysłaniał ekran osobom, które usiądą bezpośrednio za mną.




Wszystko wskazuje na to, że pierwszym dniem, kiedy objawię się na terenie Festiwalu, będzie piątek. A szkoda, bo w czwartek na uczestników czeka wspaniały (przynajmniej tak się mówi) seans - filmem otwarcia jest bowiem "Boże Ciało" Jana Komasy. No, ale, jako, że mnie nie będzie, to tak tylko informuję, że przynajmniej nikt Wam ekranu nie przysłoni.



Na co planuję wybrać się w piątek? KAMERĘ AKCJĘ chciałbym zacząć od seansu "Mowy Ptaków" (kino Z1 - 11.45-14.35) - nie wiem, czy czyta Krystyna Czubówna, ale w sumie czyta ona wszystkie filmy przyrodnicze. Aaa, mój głos w głowie mówi mi, że to nie jest film przyrodniczy. Ale skoro ma fajna nazwę, to się wybiorę. Po projekcji przewidziano jakieś QkrzyżA, na którym warto zostać, bo gościem tego czegoś ma być (tak wynikało z instahistoria) pan o imieniu Ksawery, ale przez X, czyli IKSawery. Możliwe, że gościem będzie też kibic Legii, pan Fabijański, ale nie wiem, czy będzie mówił o futbolu w mowie ptaków. Po tej projekcji chciałbym udać się na kolejny film przyrodniczy, tym razem zatytułowany "Piranie" (kino Z1 - 15.00-16.50). Co? To też nie jest film przyrodniczy?! Co oni mają z tymi zwierzętami w nazwach filmów?! Co, to jeszcze rozgrywa się w Neapolu?! Jako fan Juventusu dostałem wściekłości na sam dźwięk nazwy "Neapol". Ale, że swojego wroga trzeba poznawać, to na "Piranie" się udam. Kolejnym punktem piątkowego programu będzie dla mnie dzieło "Eighth Grade" (kino Z1 - 17.15-19.00). Dlaczego ten film? Bo Bo. Bo Bo? Bo reżyser nazywa się Bo i ma 196 cm wysokości, czyli ma mój wzrost. Za to go cenię, to może i film mu się udał. Przedostatnim punktem mojego piątkowego planu jest "Nic nie ginie" (kino Z1 - 19.45-21.30). W tym samym czasie mógłbym nadrobić nowy film Almodov...zzzzzzzzzzz. Ooo, sorry, zasnąłem z nudów już przy pisaniu jego nazwiska. No ja i Pedro to totalnie dwa różne światy, zatem daję szansę polskiej reżyserce, by mnie przekonała swoim filmem. Po seansie również czeka nas QkrzyżA, zatem będę się mógł pochwalić, że wolę oglądać "Nic nie ginie", a nie "Ból i zieeeeeeeeeeeeeeeeew".  Piątek zakończę pokazem "Ostatniej Góry" (Muzeum, 22.00-23.25), filmu na który bardzo czekam. Mam nadzieję, że nie będzie rozczarowania i z czystym sumieniem będę mógł udać się do klubu festiwalowego, by przy dobrym piw... dobrej herbatce (jeśli czytają to osoby niepełnoletnie: my nie pijemy alkoholu na festiwalu, totalna abstynencja, no prawie) porozmawiać o pierwszym moim dniu na Festiwalu.



W sobotę chcę być jak Tom Cruise i wykonać misję niemożliwą. Moim celem jest wstać tak, aby dotrzeć bladym świtem na teren Festiwalu. Czeka na mnie wiele pułapek, w tym ta najgroźniejsza: łóżko. Ale bardzo chciałbym wykonać tę misję, by zobaczyć film "Dzięki bogu" (kino Z1 - 9.15-11.30). Nie miałem okazji zobaczyć tej produkcji w kinach, zatem tu byłaby idealna okazja. Ale wiadomo, to festiwal, na którym ogląda się filmy, ale czasem nocne dyskusje "przeciągną" się zbyt mocno i nawet Tom Cruise mógłby takiej misji nie wykonać. Kolejnym punktem sobotniego programu jest dla "Krew na Betonie" (kino Z2 - 11.45-14.30). Nie, nie będzie (chyba) wtedy w Łodzi jakiejś krwawej bitwy między sebixami z Widzewa a sebixami z ŁKS-u. "Krew na Betonie" to film pana Zahlera, czyli zioma, który stworzył totalnie porąbane "Bone Tomahawk", które widziałem również na Festiwalu KAMERA AKCJA. W filmie, który zaprezentowany będzie w sobotę grają między innymi Nash Bridges i William Wallace, zatem będzie ciekawie, a sam obraz bankowo przypadnie mi do gustu. No chyba, że nie przypadnie, to wtedy usunę tę linijkę. Następnie czeka mnie dość długa przerwa, zatem, w końcu, zjem pierwszy posiłek odkąd moje stopy staną w Łodzi (no bo kiedy upchnąć tak mało istotną czynność jak jedzenie?) - okoliczne pizzernie już się boją, bo może im składników nie starczyć. Stąd ostrzegam, niech wiedzą i się przygotują. Po śniadanioobiadokolacji nadejdzie czas na jeden z najważniejszych pokazów tegorocznej FKA. Bo oto na kinowym ekranie zostaną wyświetlone "Psy" (Kino Szkoły Filmowej - 17.00-19.30) Pasikowskiego w zremasterowanej wersji! No musicie przyznać, że tu ciśnie się na usta tylko: WOOOOOW! Albo: OOOO KUR.A! Co kto woli, jak kto zareagował. Nie mogę się doczekać tego pokazu! Przedostatnim punktem programu w sobotę będzie dla mnie pokaz filmu "John McEnroe. Mistrz Doskonałości" (Muzeum - 19.45-21.20).  Szykuje się świetny dokument o wielkim mistrzu, zatem opuścić tego nie można. Filmową sobotę na FKA zakończę najważniejszym punktem programu, czyli pokazem w ramach VHS HELL (kino Z1 - 22.00-23.35). Tym razem przygotowano dla nas, zapewne wielkie i wspaniałe, dzieło zatytułowane "It's Alive 3: Island of the Alive". Tytuł zapowiada produkcję, która przekroczy dziesięcistopniową skalę ocen, to będzie zapewne najwspanialsze dzieło mojego życia. Dzień tradycyjnie zakończę w klubie festiwalowym oceniając jakość dostępnych tam napoi.



Niedziela to dzień smutny, bo to dzień zakończenia Festiwalu i dzień powrotu do domu. Ponownie, niestety, nie mam możliwości obejrzenia filmu zamknięcia, czego ogromnie żałuję. Tym razem FKA zakończy się "Ikarem. Legendą Mietka Kosza". W niedzielę planuję udać się na film interaktywny zatytułowany "Switching" (kino Z2 - 9.45-11.15). Szkoda, że zapewne nie ma tam przewidzianych wyborów, które sam bym powymyślał (a co, powinno być totalne szaleństwo!), ale to może być bardzo ciekawe doświadczenie! Jeśli starczy czasu przed powrotem, to wybiorę się na potrójny seans: "Nimic" (krótkometrażowy film pewnego Greka, którego twórczości nie szanuję), "Third Kind" (też jakiegoś Greka - tylko, że tego nie znam) oraz "Sarah Plays a Werewolf" (tytuł brzmi fajnie, ale zapewne akcja nie toczy się tak, jak ja bym chciał xD) [cały potrójny seans w kino Z1 - 12.00-14.15). Potem już tylko łzy, powrót na chatę i oczekiwanie na kolejną edycję FKA.


Plan napięty, ale liczę, że uda się go zrealizować.


Pełny harmonogram znajdziecie tutaj: HARMONOGRAM FKA


Informacje o karnetach znajdziecie tutaj: KARNETY FKA



Widzimy się na miejscu!




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza