piątek, 30 stycznia 2026

FILMOWA SZÓSTKA: MARCIN DOROCIŃSKI

 


Marcin Dorociński jest najwybitniejszym polskim aktorem w dziejach. Tu nie ma miejsca na dyskusję. Tu nie ma miejsca na jakieś kontrkandydatury. Tak jest i koniec. Nie da się ukryć, iż podjąłem się przez to cholernie ciężkiej misji. Jak mam bowiem wybrać tylko sześć filmowych ról z tak potężnej i wspaniałej filmografii? Czy to przypadkiem nie jest mission impossible (taki sucharek)? Nie ma jednak to, nie ma tamto. Powiedziałem 'a', mówię i 'b'. Czas na "FILMOWĄ SZÓSTKĘ" z Marcinem Dorocińskim!




Zasady serii:
 w "Filmowej Szóstce" prezentuję Wam (szokująca informacja) sześć najlepszych, w moim odczuciu, ról danej aktorki/danego aktora. Proste? To zaczynamy.




MIEJSCE SZÓSTE: "Mission: Impossible - Dead Reckoning" (2023)

Nie jest to może najdłuższa rola Marcina Dorocińskiego w życiu, ale może być tą najważniejszą. Polski aktor po wysłaniu pierdyliarda self-tapów dostał angaż w jednej z najważniejszych filmowych serii w historii kina. Początkowe -naście minut "Dead Reckoning" należy do niego. Charyzmatyczna kreacja kapitana Sewastopolu jest naprawdę świetna. Dorociński rządzi na ekranie. Polak wymiata w całej sekwencji wstępnej filmu z serii "Mission: Impossible"! To jest totalny odlot! Liczę, że kreacja ta otworzyła mu drogę do dużej amerykańskiej kariery, a rola w nadchodzącym "Mayday" (gdzie gra u boku Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagh) spowoduje, że Dorociński sięgnie szczytu. Tego mu życzę, bo na to zapracował!


MIEJSCE PIĄTE: "Teściowie" (2021)

"Teściowie" okazali się niespodziewanym hitem. Zasłużonym hitem! Dzięki fantastycznemu scenariuszowi i znakomitej obsadzie można nawet pisać już o dziele kultowym. Marcin Dorociński odnajduje się tu fantastycznie. Już od pierwszej sceny (znakomity mastershot) błyszczy, pokazuje, że potrafi błyskawicznie i perfekcyjnie przeskoczyć ze scen komediowych w sceny dramatyczne. Po tym właśnie poznajemy wielkich aktorów, a o wielkości Dorocińskiego już chyba nikogo przekonywać nie trzeba.


MIEJSCE CZWARTE: "Jack Strong" (2014)

Postać tak złożoną jak Kukliński zagrać mógł tylko aktor wybitny. Marcin Dorociński był wyborem jedynym i doskonałym. Aktor w fenomenalnym stylu ukazuje dylematy pułkownika, kapitalnie oddaje jego wahanie: czy ważniejszy jest mundur czy dostarczanie tajnych materiałów Amerykanom, co w szerszej perspektywie może powstrzymać kolejny światowy konflikt. Aktor wczuł się w tę postać w sposób niezwykły, gra jak natchniony, tworzy bohatera z krwi i kości. Widz aż czuje wagę decyzji, które podejmuje Kukliński w interpretacji Dorocińskiego! Wybitna kreacja w wybitnym filmie.


MIEJSCE TRZECIE: "Pitbull" (2005)

O Patryku Vedze można pisać bardzo wiele złego (obecnie w sumie tylko źle), ale na początku swojej kariery dostarczył nam taką produkcję, że szczena opadała. "Pitbull" (film i trzy sezony serialu w latach 2005-2008) to była prawdziwa bomba! Mrok, brutalność, perfekcyjne dialogi, no i ta wybitna obsada! Ależ to była produkcja! No i co najważniejsze: Vega powierzył główną rolę Marcinowi Dorocińskiemu, a ten stworzył postać kultową. "Despero" to najlepszy gliniarz, jakiego widziało polskie kino. Bez dyskusji. Bohater złożony, bohater operujący między światem policji i gangusów, bohater, który zrobi wszystko, by rozwiązać sprawę, nawet, jeśli będzie to wymagało niezbyt przepisowych działań. Dorociński błyszczy na ekranie, genialnie ukazuje emocje, perfekcyjnie oddaje dylematy swojej postaci. "Despero" na zawsze zapisał się w historii kina i cała w tym zasługa Marcina.


MIEJSCE DRUGIE: "Niebezpieczni Dżentelmeni" (2022)

Któż mógł zagrać tak barwną, charyzmatyczną i kontrowersyjną postać jak Witkacy? Reżyser Maciej Kawalski podjął jedyną (w moim odczuciu) możliwą decyzję. I to, co tworzy na ekranie Marcin Dorociński to jest absolutne mistrzostwo potwierdzające słuszność tego wyboru! Szaleństwo, brawura, totalna jazda bez trzymanki - aktor szarżuje, błyszczy w każdej scenie, porywa swoją charyzmą. To kreacja, która zapada w pamięci, to kreacja, którą sam Witkacy uznałby za idealną. Dorociński doskonale bawi się swoją rolą, a my bawimy się doskonale rolę tę podziwiając. Aktorska bomba atomowa!


MIEJSCE PIERWSZE: "Róża" (2011)

Już piętnaście lat temu (!!) Marcin Dorociński rolą u Smarzowskiego pokazał, że nikt z nim równać się nie może. Tworzy kreację przejmującą, wyniszczającą, trudną, bolesną - prawdziwe aktorskie arcydzieło, jedna z najlepszych ról XXI wieku. Stworzyć bohatera tak brutalnie realistycznego mógł tylko prawdziwy geniusz. Geniusz Marcin Dorociński. Najlepszy aktor w polskiej historii.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz