poniedziałek, 29 czerwca 2026

FILMOWE PODSUMOWANIE MALTA FESTIVAL 2026



Tam, gdzie biją się koziołki, a prezydent dostaje ciastem w ryja, odbywa się festiwal Malta. Impreza cykliczna, która powoduje, że miasto żyje. Pełno wydarzeń, spotkań, spektakli... No jest, co robić. W ramach Malta Festival odbywa się też to, co nas ciekawi najbardziej: projekcje filmowe połączone z panelami, na które zostają zaproszeni twórcy. Oto, czego doświadczyłem w ubiegłym tygodniu.




Nie jest to post sponsorowany, nie miałem żadnej akredytacji. Wszystko piszę prosto z serca, walę prosto z mostu.




1) PROJEKCJA FILMU "LA PETIT MORT" I SPOTKANIE Z MARTYNĄ BYCZKOWSKĄ, KAJĄ ZALEWSKĄ I DOMINIKIEM RUBAJEM:

Dzieło współreżyserowane przez obie Panie okazało się totalną jazdą bez trzymanki. Szalony montaż, cała masa krejzolskich zabiegów (forma procesu, różniaste kolory, dziwne lokacje...) oraz chaotyczne zdjęcia naprawdę robią to dzieło! Cudownie wypadają tu również obie Panie - wspaniałe kreacje! Żałuję tylko, że film ten był trochę za długi (pierwotnie był jeszcze dłuższy) - w pewnym momencie, w środku projekcji, trochę zaczął mi się rozwlekać. Gdyby skrócić ten obraz do godziny, byłaby szansa na ARCYDZIEŁO. Tak zaś otrzymałem kino (jedynie) DOBRE. Jak wypadł panel? No cóż... Lekko mówiąc, nie należę do fanów prowadzącej maltańskie panele... Zdania, w tym roku, nie zmieniłem... Widać, że Panie Byczkowska i Zalewska bardzo chciały zdradzać wiele smaczków odnośnie swojej produkcji, jednak co chwilę były powstrzymywane kolejnym pytaniem. Najczęściej pytaniem bzdurnym. W pewnym momencie naprawdę było widać po mimice Pań, że to nie ma sensu - ba, nawet był moment, że Martyna Byczkowska sformułowana zdanie tak, jakby chciała już całość zakończyć. Niestety, prowadząca tego nie ogarnęła i ciągnęła dalej... Szkoda, bo siedząc na panelu przez prawie godzinę naprawdę niewiele się o produkcji dowiedziałem. Dalszy pobyt tam był bezcelowy, wyszedłem w trakcie...



2) PROJEKCJA FILMU "BRAT" I SPOTKANIE Z AGNIESZKĄ GROCHOWSKĄ I MACIEJEM SOBIESZCZAŃSKIM:

Prezentowany film okazał się dziełem naprawdę dobrym! Znakomicie dobrana obsada (Grochowska i dzieciaki TOP!), fantastyczne zdjęcia, bardzo spoko napisane dialogi! Mój jedyny problem z tym obrazem jest taki, że twórcy upchnęli tu za dużo wątków. Usunąć kilka, rozbudować minimalnie te główne i byłoby WYBITNIE. A tak? Jest i tak DOBRZE! Co zaś z panelem? Nie wiem. Wyszedłem po dziesięciu minutach, gdy prowadząca zamiast pytań o film, pytała o styl krojenia chleba przez Grochowską... No ja jebitsu...



3) PROJEKCJA FILMU "MIŁE KOBIETY" I SPOTKANIE Z ANITĄ SOKOŁOWSKĄ I MARIĄ WOJTYSZKO:

Największe zaskoczenie tegorocznej Malty! "Miłe Kobiety" to kino do śmiechu, do wzruszeń i do przemyśleń. To WYBITNY aktorski popis Anity Sokołowskiej (rola PETARDA!), Barbary Wrzesińskiej i Julii Totoszko (czyżby początek fajnej kariery?), to fantastyczna historia fenomenalnie osadzona w klimacie realizmu magicznego. Szkoda, że do kin trafia cała masa gniotów, a takie "perełki" zaginą gdzieś w archiwach PISF... Apeluję o szerszą dystrybucję dla tego dzieła! A jak wypadł panel? O dziwo... KAPITALNIE! Anita Sokołowska i Maria Wojtyszko przejęły dyskusję i nie dały sobie wejść na głowę. Opowiadały o filmie bardzo rzeczowo, dowcipnie, miały rewelacyjny kontakt z publiką. Nie przeszkadzała nawet prowadząca, której pytania znów były fatalne, ale Panie ogarnęły temat wzorowo i opowiadały o tym, o czym chciały. Pani Sokołowska naprawdę mi zaimponowała: było widać, jak zachwyciła ją frekwencja na pokazie (robiła fotki w trakcie projekcji), odwzajemniła się (mimo bardzo późnej godziny) całą masą pozytywnej energii! Żywioł! Tak powinny wyglądać panele - charyzma, dowcip, merytoryka! To było jedno z najlepszych filmowych spotkań na jakich byłem! Coś fantastycznego!



4) SPOTKANIE Z WOJCIECHEM SMARZOWSKIM I JOANNĄ GRYZĄ-ISKANDAR: celowo nie poszedłem na seans "Domu Dobrego" - film doskonale pamiętam i nie chciałem ponownie doświadczać tego uderzenia. Stawiłem się dopiero na panelu. Oj było warto! Wojciech Smarzowski to najlepszy żyjący polski reżyser. Koniec, kropka. Po panelu uwielbiam go jeszcze bardziej. Siedział na wyjebongu, ożywiał się dopiero na pytanie. No i wtedy zaczynała się akcja. Smarzowski się nie hamuje, Smarzowski rozdaje nokauty. Gasi ludzi jak pety. Prowadząca została zgruzowana dość szybko (no i ekstra!) - ogarnęła, że nie ma szans, że reżyser nie jest fanem jej pytań. Oddała głos publice. No i tu też było masakrowanie. Gdy Smarzowski dostawał głupie pytanie (np: gdy jakaś typiara przyznała się, że nie rozumie finału "Domu Dobrego"), totalnie się odpalał - wystarczyło jedno zdanie, by dokonać rzezi na osobie, która pieprzyła jakieś brednie do mikrofonu. Nie było lania wody, nie było słodkopierdzenia, było walenie prosto z mostu (bez chamstwa, a w sposób bardzo inteligentny). Gdy jednak ktoś zadał konkretne, ciekawe pytanie reżyser udzielał konkretnej, merytorycznej odpowiedzi. Postawa Smarzowskiego pewnie przewrażliwieńców zabolała, ja byłem zachwycony. Żyjemy w czasach, gdy wszyscy się o wszystko obrażają, w czasach, gdy nic nie można powiedzieć, bo ktoś czuje się urażony. No i tu wchodzi Wojciech - nie bierze jeńców. Głupie pytanie nie zasługuje na odpowiedź, zasługuje na pokazanie, że było głupie. Wspaniały człowiek! Wzorowa postawa!



5) Czego żałuję? Nie było szans dotrzeć na panel z Kamilą Urzędowską... Godzina była, dla ludzi pracujących, absurdalna... Szkoda, bo Pani Kamila to jedna z moich ulubionych polskich aktorek (ale to już wiecie) - nie ma fotki, nie ma autografu... Może jeszcze kiedyś się uda... Szkoda, że organizatorzy na wieczorny panel "Przepięknych" zaprosili Martę Nieradkiewicz (jako, że jestem totalnym antyfanem tej aktorki, na panelu się nie stawiłem), a nie właśnie Kamilę Urzędowską... Ehh...



6) Przyszłość: mam nadzieję, że na przyszłorocznej Malcie ponownie spotkamy się na panelach filmowych. Mam nadzieję, że spotkamy kolejne ciekawe gościnie (myślę, że na Vanessę Aleksander czy Maszę Wągrocką nikt by się nie obraził - można to traktować jako małą sugestię). Mam też nadzieję, że nastąpi zmiana prowadzącej panele (wiem, to niestety niemożliwe, ale pomarzyć można...). Tylko tyle i aż tyle! Do zoba za rok!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz